Loading...

dzien dwudziesty szosty – Palac Nestora, Hora, Elea…

Tradycyjnie pod kolejna atrakcje do zwiedzania zajechalismy duzo wczesniej. Krzys nalewa wode- jest kolo palacu Nestora zrodelko, ale trzeba uzyc konewki:) Jest tez WC- czyli prawie pelny serwis jest mozliwy:) Ruiny palacu mozna zwiedzac codziennie od 8.30 do 18. Nie wiedzielismy, ze w miasteczku Hora oddalonym o 4 km jest muzeum, w ktorym zgromadzono wszystko co wykopano z Palacu Nestora i sasiadujacego z nim grobowca z lat 1550-1500 przed Chrystusem.


Przed brama archeolodzy odkryli cos nowego. Trwaja prace wykopaliskowe…klimat jak w Indiana Jones;)

Nie jestesmy sami, ale takie towarzystwo nam bardzo odpowiada:)

Ruiny sa na tyle dobrze zachowane, ze po spojrzeniu na rekonstrukcje przedstawiona na zdjeciu bez trudu mozna w wyobrazni odbudowac palac z czasow jego swietnosci.

Urzekla nas luksusowa wanna…

…schody wioda na nieistniejace juz pietro…

W palacu byly spore magazyny tego co najcenniejsze: oliwy i wina.

wspaniala sala tronowa!

jeszcze jeden mieszkaniec opuszczonych ruin…

Na tej lawce czekali petenci, ktorzy przyszli do Nestora…

…a to my:) pozdrawiamy Was!

Obok palacu znajduje sie grobowiec, ktory w duzej mierze zostal zrekonstruowany….robi wielkie wrazenie. Przedziwna jest w nim akustyka. Na srodku glos brzmi jakby szedl przez wzmacniacz. Im blizej sciany glos traci dzwiecznosc aby pod samym murem skrocic sie calkiem i byc slyszalnym tylko dla mowiacego.

Opowiedzielismy dziewczynom, ze dawniej zmarlych zaopatrywano w rozne ziemskie dobra, ktore mialy im sluzyc po smierci…sluchaly zafascynowane.

Musielismy pokonac tylko kilka zakretow i znalezlismy sie w muzeum Nestora.

Okazalo sie, ze zbiory zajmuja az trzy spore sale! Pokaze kilka zdjec, ale naprawde warto zobaczyc samemu. Wyroby z gliny, kilka naczyn z brazu, fragmenty okladzin scian ze zlota, freski, bizuteria i przedmioty codziennego uzytku. Gigantyczne wazy i ostrza oszczepow…

Widzielismy tez zrekonstruowana mozaike podlogowa z sali tronowej- podziwialismy kunszt i fantazje tworcy!

Na dziewczynkach wielkie wrazenie wywarly eksponaty, ktore zostaly znalezione w grobowcu! Jako ilustracje naszych opowiesci o zwyczaju obdarowywania zmarlych na ostatnia droge- zobaczyly to co otrzymali tam pochowani.

Nie potrafimy powiedziec co jest lepsze: czy najpierw zwiedzac ruiny palacu, a potem muzeum czy odwrotnie?;) Wlasciwie powinno sie zaczac od palacu, potem muzeum i znowu palac, zeby obrazy nalozyly sie na siebie i stworzyly spojna calosc.

Nie mielismy jednak tyle czasu wiec pojechalismy w kierunku punktu okreslanego w Womo jako “las piniowy” w okolicy Elea.

Po drodze wpadlismy na moment do Paryza;)

Las piniowy okazal sie kolejnym trafionym miejscem! Przypomina nam nasze ukochane Bory Tucholskie…mamy tu cien i zywiczny zapach:) a dodatkowo cykady:) Tutaj mozemy nareszcie rozpiac dziewczynom hamak, a krzywe drzewo swietnie spelnia sie jako piracki statek- ahoj!

Do plazy idziemy przez wydmy. Plaza ogromna, prawie pusta, piaszczysta…piekna! Morze Jonskie ponownie glebokie od samego brzegu i spienione:) Woda ciepla jak zupa- nie przynosi ochlody, ale mozna w niej siedziec ile dusza zapragnie:)

Marianna zbudowala z piachu..grobowiec, ktory widzielismy kilka godzin wczesniej:)

Niedaleko naszego kampera jest kran z woda wiec slodkowodny prysznic po kapielach morskich odbywa sie na lonie przyrody:) Dobrze miec krotki waz- ulatwi sprawe:)

W lesie nie ma wiatru wiec do bardzo pozna siedzielismy na dworze- w kamperze bylo za cieplo:) Natomiast w nocy panowal kojacy chlod…spalismy jak zabici! Zostaniemy tu jeszcze jeden dzien:)

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

You may use these <abbr title="HyperText Markup Language">html</abbr> tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

*

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.