Loading...

dzien trzydziesty czwarty – podroz (Czechy)…

Poranek obudzil nas deszczem. Jeszcze krotki czas bedziemy jechac przez terytorium Austrii, ale potem mamy zamiar zjesc obiad w czeskiej gospodzie. Dziewczynki z sentymentem wspominaja polewke czosnkowa, ktora jedlismy w drodze do Bawarii w zeszlym roku:)

Kiedys my tez polecimy w gore!:)


Droga troche nuzy, ale juz po chwili robi sie “rozrywkowo”;) Czeskie drogi to koszmar jak ze zlego snu! Masa waskich i dziurawych asfaltow wiodacych przez lasy i dodatkowo zakretasy jeden po drugim…no, niebezpiecznie i bardzo szkoda auta, ktore dostaje w kuper na tych wybojach az milo:(

W miejscowosci Stepanovice trafiamy na wyczekiwana gospode…w sali glownej klimat jak u nas za PRL-u. Na nasze pytanie o sale dla niepalacych kelnerka (Wietnamka) prowadzi nas i otwiera drzwi- klamka zostaje jej w reku;) Nie przejmujac sie, umieszcza ja byle jak na miejscu, podaje menu i wychodzi…

…tego pomieszczenia dawno nie uzywano:) Mamy tu widok na zaplecze i specyficzny wystroj wnetrza;)

Jedzenie jest rzeczywiscie w iscie czeskim stylu- czyli ziemniaczane i plywajace w oleju…zupy czosnkowej nie ma- obiecuje corkom, ze zrobie taka po powrocie do domu:) Na razie jemy co podali bo jestesmy bardzo glodni! Najsmaczniejszy okazal sie pstrag zamowiony dla dziewczyn.

Potem jedziemy az zaczyna sie zmierzchac. W czasie jazdy zaklinam sie, ze juz nigdy nie pojade przez Czechy- szkoda mi kampera!:(

Stajemy na nocleg w miejscowosci Rousinov na rynku, kolo kosciola. Wyglada, ze bedziemy spali spokojnie. Po chwili przytula sie do nas inny kamper. Krzys idzie sie przywitac- zapewniam go, ze na pewno mowia po angielsku! Przy probie rozmowy okazuje sie, ze to Hiszpanie! Malzenstwo z pieskiem- jada do Pragi z Polski wlasnie:) Pan nie zna angielskiego, pani zas deklaruje minimalna znajomosc niemieckiego i jeszcze mniejsza francuskiego;) Na migi, intuicyjnie dogadujemy sie jakos:) Hiszpanie opowiadaja jak bardzo podobal im sie nasz kraj, wspominaja Mazury, Gdansk, Krakow:)

Noc okazuje sie byc dosc burzliwa:) Okazalo sie, ze od switu jest czynny jakis punkt, w ktorym kierowcy samochodow musza koniecznie cos kupic- przypuszczalnie papierosy- i co rusz jakies auto staje przy naszych kamperach, trzaskaja drzwi (czasem wlaczy sie alarm przypadkiem;)), po chwili znowu trzask drzwi i odjazd- bywa, ze z piskiem opon:) Wesolo!

Wyruszamy o 6 rano w dalsza droge. Chce juz byc w Polsce:) Jeszcze tylko odwiedziny u babci Krzysia w Katowicach, potem nad nasze wdzydzkie jezioro sciagnac przyczepy i do domku:) Czeskim drogom mowie stanowcze NIE!

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

You may use these <abbr title="HyperText Markup Language">html</abbr> tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

*

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.