Loading...

dzien drugi- podroz- kiskunmajsa

Wyruszylismy z Leczycy o 5.40 z nadzieja, ze miasto Lodz (ukochane przez wszystkich kierowcow;)) przejedziemy w miare szybko i bez stania w korkach. Nasze nadzieje nas nie zawiodly:) Bylo na tyle wczesnie, ze przemknelismy bezstresowo! Za miastem zatrzymalismy sie na sniadanie i ruszylismy dalej. Nawigacja pokazala nam, ze jesli chcemy jeszcze dzisiaj dotrzec na kemping Jonathermal w Kiskunmajsa na Wegrzech to czeka nas ponad 900 km i 11 godzin podrozy…a upal taki, ze dziewczyny zasypiaja z goraca:/ W czesci mieszkalnej mamy na szczescie spory wiatrak i on ratuje corkom zycie!
Do Katowic dojechalismy przed 11 i stanelismy, zeby rozprostowac kosci na parkingu przy Trzech Stawach. Nie bylam tam nigdy, bardzo ladne miejsce. Dla dziewczynek chwila na placu zabaw, ale nie wytrzymaly dlugo- tak goraco…

Dolina Trzech Stawów

plac zabaw przy Dolinie Trzech Stawów

Jedziemy w strone przejscia granicznego w Zwardoniu, zacznaja sie gorki, coraz ladniejsze widoki!
Gdzies z tylu glowy mamy rozwazania kamperowcow, ze w Slowacji policja lubi byc drobiazgowa, a my jedziemy bez winiety (bo taka nas nie obowiazuje wg ich prawa, ale zdazaly sie przypadki wmawiania, iz jest inaczej) i mamy wydruk z ich strony gdzie jest opisana ta luka prawna:) Jednak nie cieszy nas perspektywa ewentualnego udowadniania, ze nie jestesmy wielbladem;)

droga do granicy w Zwardoniu
droga do granicy w Zwardoniu

Jemy obiad na granicy (mojej mamie dziekujemy pieknie za pyszne golabki!) i wjezdzamy na Slowacje.

przerwa na obiad na granicy w Zwardoniu

Tak naprawde nie dociera do nas jeszcze, ze za kilka dni powitamy grecka ziemie, w tym momencie po prostu cieszy nas sam fakt, ze JEDZIEMY. Wszystko zostalo za nami, oczekiwac mozemy przygod, chwil innych niz te codzienne, spedzimy z corkami cudowny, wspolny czas…
W pewnym momencie mamy z lusterku wstecznym taki widok:

zachodzące słońce w lusterku wstecznym

Powoli padamy na pyski…za nami 900 km w 36 stopniowym upale, jest okolo godziny 23…wreszcie zjezdzamy z autostrady i widzimy, ze do Kiskunmajsa zostalo 19 km. Uff! W ciemnosciach egipskich docieramy do celu, ale nie chcemy w srodku nocy pchac sie na kemping. Zanocujemy gdzies w miasteczku, a rano na termale!:) Jedziemy wiec w kierunku miejscowosc i na parkingu pod sklepem widzimy jakiegos kampera, ktory wpadl chyba na taki sam pomysl jak my:)) Stajemy kolo niego, przenosimy spiace od jakiegos juz czasu corki na ich lozko i sami (splukawszy kurz i pot calodzienny:)) zerkamy w strone sasiada i tak sobie rozmawiamy, ze smiesznie by bylo, gdyby to ktos z Polski byl w tym kamperze…ciemno, ze oko wykol wiec Krzys wylazi na dwor, a po chwili wraca z wiadomoscia, ze to nasi znajomi! Basia i Zbyszek, z ktorymi mielismy sie spotkac na greckiej plazy w Asprovalta!!:)) Ale sie zdziwia jak nas rano zobacza:)!

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

You may use these <abbr title="HyperText Markup Language">html</abbr> tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

*

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.