Dzis jest dzien, na ktory tak czekalismy… 11 miesiecy rozmow, planowania, sluchania greckiej muzyki, wyszukiwania zaslyszanych greckich slow, testowania przepisow kulinarnych… jednym slowem: 11 miesiecy marzen i wreszcie nadszedl TEN dzien!
Obudzilismy sie o wschodzie slonca, a spalismy nienajlepiej stojac jak sie okazalo na rozstaju drog, po ktorych noca i o swicie jezdzili amatorzy mocnych wrazen;) Ruszylismy na rekonesans w kierunku slynnej plazy sfinksa. Zasmucil nas widok masy smieci na wydmach, w pobliskim lesie piniowym….sfinks wygladal tak:
Rano wlaczamy Dimitrisa Mitropanosa (s’anasito sti Saloniki ximeromata!) i waskimi uliczkami wyjezdzamy z Agios Triada. Kierujemy sie w strone Thessalonik.
Obudzilismy sie i bardzo podekscytowani jedlismy sniadanie…dzisiaj, po dlugim oczekiwaniu, zaczniemy poznawac cuda Aten! 🙂 Przystanek autobusowy jest vis a vis kempingu…