Loading...

mrozaca krew w zylach przygoda w zoo safari

Po pracowitym poranku (gotowanie obiadu i zameldowanie na kempingu) ruszylismy w kierunku zoo safari. Pomni roznych opinii nie nastawialismy sie na nic wiecej niz radosc dziewczyn na widok zwierzakow i placu zabaw:) Jak zwykle w naszym przypadku los okazal sie przewrotny;)

Po ‘odprawie’ biletowej i instrukcji, ze nie nalezy absolutnie wychodzic z auta na terenie zoo wjechalismy na teren dzikich zwierzat;) Pierwsze byly strusie emu- slodkie wielkie oczyska i rzesy jakich nigdy nie bedziecie miec mimo uzywania najlepszego tuszu:) Swobodne, wyluzowane- nie chcialy ruszyc sie z drogi:)

Potem pekari obrozne- male ale grozne swinki;) A po prawej stronie bawoly afrykanskie! Duze, czarne i jakies takie bojowe. Ciagle sie szturchaly. Widzialam nawet noge jednego na glowie drugiego:) Maz zatrzymal auto, zebym mogla zrobic dobre zdjecia. Zgasil silnik, zeby niepotrzebnie nie ploszyc zwierzakow…no i ruszamy!…nie, nie ruszamy;( rozrusznik nie kreci. Maz probuje raz, drugi…cisza, a bawoly zaczynaja sie schodzic i podziwiac nasze CZERWONE auto z coraz blizszej odleglosci! Sa juz dookola nas- cale stado! Po kolei sprawdzaja jakosc lakieru naszego busa i czochraja sie o niego! Rogami, glowa, zadem..!
Robi mi sie goraco i nie wiedziec dlaczego ogarnia mnie panika i mysl, ze one tak jakos w grupie dzialaja, zleza sie z jednej strony i przewroca auto! Maz mowi- rob zdjecia:) Ja zamykam okna bo bawoly chca zajrzec do srodka:)

Dzwonimy do obslugi i po GODZINIE, a naprawde po paru minutach pojawia sie sympatyczny pan, ktory wysiadlszy z samochodu przeplasza (GROZNE PRZECIEZ) bawoly i pomaga nam zapalic auto na zaciag:) Wiemy juz, ze stacyjka padla.
Przejechalismy cala trase. Zrobilismy mnostwo zdjec! Na parkingu czekal na nas zawolany przez obsluge pan elektryk, ktory za symboliczna oplata wykonal patent zwarcia przewodow ‘na krotko’ co pozwoli nam cieszyc sie dalsza czescia weekendu i spokojnie powrocic do Gdanska:)

Potem juz bylo niekontrolowane wlasciwie szalenstwo!:) Panny bawily sie na placu zabaw, potem karuzele i znowu plac zabaw!:) W ten weekend jest spokojnie, ale pani z obslugi powiedziala, ze w dlugi weekend majowy bedzie ok 3 tys ludzi!!! Jak dobrze, ze pogoda dopisala nam wlasnie teraz!

Pawie laza jak oswojone pieski:) Krzycza zupelnie nieprzyzwoicie jak na takie krolewskie ptaki;)

Klekot bociana jest stalym elementem muzycznym krajobrazu.

Ludzie pracujacy w soo safari sa bardzo sympatyczni i pomocni! Od czasu naszego wypadu w okolice Biskupina nie przezylismy tak wspanialych chwil.

Teraz zmeczenie dluga podroza i niewyspanie (tylko 3 godziny snu!) daja o sobie znac. Panny szaleja na placu zabaw, niedlugo pojda spac. Ja zaluje, ze nie wygralismy w lotka- spedzalibysmy zycie podrozujac… To najlepsza szkola zycia dla naszych corek!

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

You may use these <abbr title="HyperText Markup Language">html</abbr> tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

*

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.