Posts from lipiec 2011

dzien trzydziesty – Kalogria…

To juz nasz ostatni dzien plazowania w Grecji:( Na coraz wiekszy smutek pomaga planowanie przyszlorocznej wyprawy na Peloponez- jakos musimy sie pocieszac:) Dziewczynki bawia sie na plazy jak zwykle, ale tez co jakis czas pytaja czy to na pewno jutro mamy prom do domu? Jakby chcialy zaczarowac rzeczywistosc;) Z jednej strony ciesza sie na spotkanie […]

dzien trzydziesty pierwszy – prom Patra-Ancona…

dzisiaj o 14.30 mamy prom do Ancony. Ciezko nam sie obudzic po kiepsko przespanej nocy- morze dalo nam do wiwatu! Tak nas zegna Kalogria…Grecja;) Pomni tego co przeczytalismy kiedys, ze dwie godziny wystarcza, ale lepiej miec trzy w zapasie ruszamy kolo 7 w kierunku Patry. Po drodze robimy ostatnie zakupy: feta (dla babci w Gdansku), […]

dzien trzydziesty drugi – prom Patras-Ancona, Cesenatico…

Coz, jak bujalo w nocy tak i rano buja. My- starzy- ratujemy sie aviomarinem. Ja na chwile zasypiam, a Krzys na chwile zaglada do wc;) Wilki morskie to nie my:) Idziemy na poklad, zeby zajac czyms mysli i tak przygladajac sie naszemu dachowi widzimy, ze jest jakis taki pofalowany…dedukujemy, ze moze to byc efektem stania […]

dzien trzydziesty trzeci – Brenner, Kristallwelten Swarovski, Schwaz…

Z Cesenatico wyjechalismy naszym zwyczajem o swicie. Bez specjalnych przeszkod w postaci korkow dotarlismy w poblize przeleczy Brenner. Pogoda po drodze byla zmienna jak to czesto w gorach bywa: „czasem slonce, czasem deszcz…”:) Bardzo malownicze sa chmury w Alpach- nieraz juz o nich pisalam- mam do nich wielki sentyment i nieustajaco mnie zachwycaja! Lody, bita […]

dzien trzydziesty czwarty – podroz (Czechy)…

Poranek obudzil nas deszczem. Jeszcze krotki czas bedziemy jechac przez terytorium Austrii, ale potem mamy zamiar zjesc obiad w czeskiej gospodzie. Dziewczynki z sentymentem wspominaja polewke czosnkowa, ktora jedlismy w drodze do Bawarii w zeszlym roku:) Kiedys my tez polecimy w gore!:)

dzien trzydziesty piaty – podroz (Polska)…

Wjechalismy do naszego kraju czwartego dnia po zjechaniu z promu. Po wizycie w Katowicach ruszylismy w kierunku Gdanska uwaznie patrzac na zaznaczone wczesniej na mapie platne odcinki drog. Zglodnielismy wiec w Czestochowie postanowilismy zjesc obiad- tym razem dziewczynki pierwszy raz mialy okazje skosztowac fast food’a z KFC;) Nie, zebysmy byli fanami, ale czasem sytuacja wymusza […]

dzien trzydziesty szosty – Wdzydze…

Udalo nam sie szczesliwie ominac platne drogi- nowe odcinki, ktore wprowadzono w czasie naszej nieobecnosci w kraju. Wjezdzajac tak dobrze nam znana droga do lasu nad Wdzydzami z wysilkiem i przy pomocy zdjec udawalo nam sie przypomniec, ze dopiero co zakonczylismy nasza najdluzsza wyprawe. A na Kaszubach chlodno, wieczorem konieczny okazal sie polar:) Krzys z […]

Na zakończenie…

Po powrocie do Gdanska ponad dwa tygodnie nie moglismy dojsc do siebie. Wypadlismy z codziennego rytmu. Tam zylismy w tempie poludniowym: intensywny poranek, potem sjesta i ozywiony wieczor:) Codzienny kontakt z natura- tak oblednie piekna- tez zrobil swoje: ciezko w murach wytrzymac. Przejechalismy przez Alpy, plynelismy promem, zapieralo nam dech w Wenecji, i zaznalismy Grecji […]

a ja ciągle wracam z Grecji…

minęły 4 dni od powrotu z Grecji, a ja ciągle wracam… do Polski, do Gdańska, do siebie… 36 dni oderwania od rzeczywistości, od naszych polskich problemów spowodowało ogromne rozdarcie. może gdyby pogoda była lepsza? pojutrze jedziemy nad jezioro, zawsze rwałem się by jechać, a teraz nawet Kaszuby nie potrafią sprawić bym przestał myśleć o słonecznym […]