
Po powrocie do Gdanska ponad dwa tygodnie nie moglismy dojsc do siebie. Wypadlismy z codziennego rytmu. Tam zylismy w tempie poludniowym: intensywny poranek, potem sjesta i ozywiony wieczor:) Codzienny kontakt z natura- tak oblednie piekna- tez zrobil swoje: ciezko w murach wytrzymac. Przejechalismy przez Alpy, plynelismy promem, zapieralo nam dech w Wenecji, i zaznalismy Grecji […]