Bez pośpiechu zaczynamy dzień. Powoli pakujemy kampera. Przed nami dość długi przejazd do następnego punktu programu- 220 km. Spora część trasy biegnie przez góry. Jesteśmy umęczeni drogą. Wysoka temperatura daje się we znaki. Wypijamy hektolitry wody. Dziewczyny większość podróży przesypiają. Nie przepadam za jazdą po górach…Nie było jednak innej drogi do tego mitycznego miejsca.
Budzi nas piosenka Pantelisa Pantelidisa puszczona na full z auta. O świcie ktoś przyjechał powitać dzień na magicznej ławeczce z widokiem. Przejeżdżamy 2 km i jesteśmy pod wejściem na teren Delf. Byliśmy tu już, ale zależy nam, aby dziewczyny zobaczyły to teraz, kiedy są starsze. W czasie gdy ja z Marianną idziemy na krótki spacer, […]