
Rano jak zwykle o 9 zameldowalismy sie na plazy:) Wrak o tej godzinie prezentuje sie bardzo malowniczo:)

Rano na plaze w Mavrovouni zajechal bardzo mily policjant, od ktorego dowiedzielismy sie, ze w calej Grecji mozna wszedzie zatrzymac sie na jedna dobe jesli tylko nie ma znaku zakazu kempingowania. Po pysznym sniadaniu (salatka choriatiki!:)) mlodziez poszla sie kapac. Morze bylo spokojne wiec Krzys mogl zorganizowac dzieciakom male zawody:)

Jak zwykle bladym switem kiedy dziewczynki jeszcze spaly wyruszylismy… Neo Itilo pozostawilismy spiace i spokojne.

W Bouka rano zatankowalismy wode i pojechalismy w kierunku Haravgi gdzie chcielismy zobaczyc wodospady i jeziorka. Droga byla dobra, chociaz przejezdzalismy przez ciasne miasteczka… w Haravgi zarty sie skonczyly:) Po kilku zakretasach ciasnych tak, ze ledwo nam tyl auta sie miescil okazalo sie, ze dalej do wodospadow Polylimnio prowadzi polna droga, momentami bardzo stromo wiodaca […]

dzien zaczelismy od produkcji soku z pomaranczy:) Dziewczynki rwaly sie do pomocy- dla nich atrakcja nie lada!

Z Finiki Beach mielismy tylko kilka kilometrów do Methoni. Kiedy parkowalismy kolo twierdzy dziewczynki jeszcze spaly. Wyszlismy na maly rekonesans. Staly tu jeszcze dwa kampery. Bylo cicho i bezludnie, poranne slonce oswietlalo wszystko zlotym swiatlem.

Tradycyjnie pod kolejna atrakcje do zwiedzania zajechalismy duzo wczesniej. Krzys nalewa wode- jest kolo palacu Nestora zrodelko, ale trzeba uzyc konewki:) Jest tez WC- czyli prawie pelny serwis jest mozliwy:) Ruiny palacu mozna zwiedzac codziennie od 8.30 do 18. Nie wiedzielismy, ze w miasteczku Hora oddalonym o 4 km jest muzeum, w ktorym zgromadzono wszystko […]

Dzisiejszy dzien byl jednym z niewielu typowo wakacyjnych:) Nie zwiedzalismy, nie zmienialismy miejsca. Tak bardzo podoba nam sie las piniowy w Elea, ze z przyjemnoscia spedzamu tu kolejny dzien. Plaza prawie jak dzika- kilka grajdolkow, najczesciej rodzinnych.

Zobaczylam kiedys czytajac relacje z podrozy po Peloponezie pewnej niemieckiej rodziny zdjecie, na ktorym dzieciaki karmia zolwie chlebem jak my kaczki u nas w Jelitkowie lub labedzie na Wdzydzach:) Liczylismy na lut szczescia i w drodze do Olimpii zajechalismy nad jezioro Kaiafas- tam wlasnie mieszkaja owe zolwie.

Mimo obaw o glosna muzyke- spalo nam sie dobrze kolo tawerny w Skafidia. Rano obudzil nas na chwile ryk osiolkow:) Udalo nam sie jeszcze przysnac i ponownie zwierz nas wybudzil- tym razem owieczki i ich dzwonki:)