dzien dwudziesty siodmy – Elea (las piniowy)…

Dzisiejszy dzien byl jednym z niewielu typowo wakacyjnych:) Nie zwiedzalismy, nie zmienialismy miejsca. Tak bardzo podoba nam sie las piniowy w Elea, ze z przyjemnoscia spedzamu tu kolejny dzien.

Plaza prawie jak dzika- kilka grajdolkow, najczesciej rodzinnych.

Do plazy trzeba isc przez wydmy, ale ma to swoj urok:) Dotychczas bylismy rozpieszczani plaza tuz przy aucie.

Z samego rana przygotowalam obiad wiec po plazowaniu mozemy od razu palaszowac faszerowane papryki:) Baranina z Polski, a warzywa z Grecji- smaczna unia:)

To miejsce dogodne jest dla nietypowych- duzych kamperow. Widzielismy kilka terenowych, ale tych co to do Afryki jezdza:) Te bardziej pospolite wystepuja liczniej;)

Zmiana miejsca na namiot czasem musi byc zrobiona ekspresem;)

Bardzo staralismy sie nie myslec, ze lada moment juz koniec…ze wracamy…ale nie udaje nam sie. Mnie dopada nostalgia…zal, zal Grecji…Jutro ostatnia atrakcja do zwiedzenia: Olimpia i pozostana tylko trzy noclegi na greckiej ziemi…

No responses yet

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.