Opuszczamy Korinos i ruszamy na południe. Katerini, Platamonas, Tempi…
Budzimy się jeszcze wcześniej niż zwykle. Jemy śniadanie i idziemy na przystanek autobusowy.
Przed południem korzystamy jeszcze z kempingowego basenu. Nikt nas nie wygania, ale jednak musimy opuścić kemping. Wyjeżdżamy ze stolicy kierując się ku jezioru Marathonas. Ciekawostką jest ruch wahadłowy na zaporze. No i jest dosyć wąsko.
Port i plaża w Nea Styra są sympatyczne, jednak nie na tyle by tu zostać – nie mamy zbyt dużo czasu tego roku.
Dzisiaj jedziemy już na północ, za tydzień wracamy do Polski. Oczywiście kilka miejsc jeszcze odwiedzimy, byle unikać takich wrażeń jak przejazd przez miasto Mesochoria – nigdy więcej. Szczęśliwie dojeżdżamy do Eretrii. Podoba nam się tu się 😉
Eretria (miasto) może nie jest urokliwa, ale czasami nawet nie trzeba mrużyć oczu, by dostrzec coś naprawdę pięknego 🙂
Skoro świt ruszamy na północ wyspy, górskie krajobrazy i wspaniały piniowy las.
Noc była gorąca. Dziewczyny były zmuszone spać na sofach zamiast w alkowie.
Na plaży Nisiotisa spędziliśmy tylko noc.
20 lipca rozpoczęliśmy powrót z Ellady nad Wisłę. Najpierw prom z Glify, a potem już autostradą z przekroczeniem kilku granic. Naszym celem było dotrzeć na Węgry…